Wróciłem.
Wróciłem, choć wciąż jeszcze jestem w przestrzeni emocji i refleksji ludzi, których spotkałem. Piękne w naszej pracy jest to, że w miarę upływu czasu miejsce programu szkolenia zajmują prawdziwe pytania i potrzeby napotkanych ludzi, a miejsce materiałów szkoleniowych konkretne doświadczenia. Dystans jest coraz krótszy, aż pewnego dnia spotkają siebie, który myśli, widzi i czuje nieco inaczej.
Tak też było i tym razem. Najpierw w Poznaniu. 3 dni izolacji od świata i niemal zawieszenie w rzeczywistości audiowizualnej. Praca z Krzysiem jest genialna. Może tego doświadczyć każdy, kto nie będzie traktował go jako swój zasób i narzędzie, a pozwoli mu rozłożyć skrzydła i przemówić pełnym głosem i pełnym obrazem. Bóg jeden wie ilu ludzi się przebudziło i co w nas się obudziło. Było pięknie. Prawdziwie i głęboko.
Zerwaliśmy ze standardowym podejściem do treningów PR, czy komunikacji medialnej. Postanowiliśmy budować świadomość medialną drogą tworzenia telewizji i rzeczywistych przekazów. Na oczach wszystkich i przy współudziale wszystkich. Myślę, że przy okazji to najlepsza droga edukacji medialnej. Nauka przez doświadczenie. A jeśli do tego doda się takie zagadnienia jak autentyczność przekazu, to... wzbudza się czysta energia.
Dzięki przedziwnemu splotowi okoliczności, wbrew strajkom w Poznaniu, korkom ulicznym i deszczowi dotarliśmy z Marzeną na dworzec główny. Z biletami bez miejscówek z niemałym bagażem zajęliśmy dwa miejsca w Warsie. Raz ja zamawiałem, raz Krzyś. Mieliśmy omawiać różne ważne sprawy, ale jak zwykle pobyliśmy ze sobą miło wymieniając ziarenka poglądów i spostrzeżeń. Ale nowe pomysły już są i jest szansa na stworzenie nowej niezwykłej sytuacji ludziom i z ludźmi.
W W-wie przesiadka ciachu rachu i już jadę z Miro do Mikołajek. W bagażniku 30 talerzyków, 80 kompletów piłek, tyle samo chustek. I jedziemy. Kolejny duet energetyczny. Nie musimy wiele ustalać, raczej dobrze się czujemy, a rano idziemy na spotkanie sporej grupy ludzi będących jedną nogą jeszcze w nocnej dyskotece. Rozumiem ich doskonale, dlatego nie pouczamy ich, ani nie ganimy, raczej podkręcamy dobrą atmosferę i inspirujemy, inspirujemy, inspirujemy. Miro jak zwykle perfekcyjny, cierpliwy i optymistyczny.
Spałem 12 godzin. Zmiana czasu okazała się bardzo na miejscu.